Lotnicy RPA w Warszawie (2001)

Pastor Brian Jones i płk. Dirk Nel w Warszawie, maj/czerwiec 2001

W maju 2000 roku Komitet Obchodów Lotów nad Warszawę otrzymał paczkę korespondencji dotyczacej sprawy pomnika Lotnika w Michalinie. Pierwsze listy datowane były 22 października 1999 roku. Drużyna harcerska imienia Boba Hamiltona zaofiarowała wtedy pomoc przy utrzymaniu pomnika, pod warunkiem otrzymania regularnych środków finansowych na ten cel. Wystąpiła o pomoc do władz gminy, te z kolei przekazały prośbę do ambasady RPA. Sekretarz ambasady wystąpił do prezesa Armskoru, a ten przekazał to Stowarzyszeniu byłych pilotów RPA. Po bliższym zapoznaniu się z tematem, dwa aspekty sprawy zwróciły naszą uwagę, primo – opieka wymagałaby corocznych dotacji na odmalowanie pomnika, secundo – pieniądze przekazywano by z RPA. W związku z deprecjacją randa, sytuacja finansowa ciągle zmienia się na korzyść Polski i trudno byłoby utrzymać finansowo sytuację, gdzie uboższy kraj subsydjuje zamożniejszy. Poza tym, utrzymanie pomnika powinno być sprawą wdzięcznych Polaków. Użycie materiałów nie wymagających stałej konserwacji również wymagało rozpatrzenia. Nasze wstępne apele do Kampanii Piwowarskiej reprezentującej w Poznaniu SAB nie uzyskały pozytywnego odzewu. Sprawa wyglądała żle.

I nagle, w wyniku wizyty w BRH biznesmenów z Polski, poznałem p. Andrzeja Ludwikowskiego z Borowskich Kopalni Granitu. Ten zaś podjął się dostarczenia materiału na okładzinę pomnika w formie strzegomskiego granitu. Pani Halina Tańska z Naftobudowy w Warszawie koordynowała akcję zbiórki pieniędzy na robociznę przy pomniku. Odwiedzający RPA w lecie ubiegłego roku znany aktor p. Marian Opania uruchomił natomiast dyrekcję i kolegów teatru Ateneum w Warszawie z prośba o zorganizowanie koncertu, aby wspomóc zbiórkę pieniędzy i podziękować innym współdarczyńcom.

Amb&Artysci

Termin koncertu był parokrotnie zmieniany, w końcu jednak wyznaczono go na 1 czerwca 2001 roku. Plakatowanie, prace przy sprzedaży biletów oraz obsługa sali wykonane były jako praca społeczna. Aby uświetnić ten koncert, dla którego p. ambasadorowi Śliwińskiemu udało się pozyskać patronat p. ministra Władysława Bartoszewskiego, postanowiliśmy zaprosić również oryginalnych aktorów tych wydarzeń.

Na początku mowa była o wizycie pastora Jonesa, sponsorowanej przez MSZ. Potem w wyniku poparcia uzyskanego od dra Romualda Sadowskiego z Aero Travel Tours dołączył pułkownik Dirk Nel, były dowódca dywizjonu 31, będącego częścią składową operującego we Włoszech 2 skrzydła lotnictwa RPA. Dirkie, jak go z uwielbieniem nazywają koledzy, nie był do tej pory w Polsce, a więc była towspaniała okazja podążenia w towarzystwie pastora Jonesa, śladami południowoafrykańskich memorabilii. Z przeprowadzonego wywiadu wynikło, że Dirkie zawsze “oblatywał” trasę planowanego rajdu i po zapoznaniu się z trudnościami instruował pilotów o niebezpieczeństwach trasy, wychodząc z mało stosowanego dziś założenia, że dowódca powinien doskonale wiedzieć na jakie niebezpieczeństwo wysyła swoich podwładnych. Gen. Jimmy Durant – dowódca Dirka uważał akcję pięknie nazwaną później “Warsaw Concerto” za samobójczą i nie tylko zabronił mu lecieć, ale wręcz usunął go z samolotu startującego do Warszawy. Brian Jones, który był przedtem w Warszawie conajmniej dwa razy, okazał się również dobrym przewodnikiem Dirka w wolnych chwilach.

Z uwagi na planowany strajk LOT nie otrzymaliśmy od nich całkowitego wsparcia. Nasza “wielka improwizacja” oparła się więc o dach nad głową ze śniadaniem w rządowym hotelu przygotowanym przez niezawodne MSZ oraz wsparcie Aero Travel Tours. To ostatnie, w formie transportu i opieki pani Maliny, która jest w Polsce prawą ręką dra Sadowskiego. Reszta zależała od gościnności odwiedzanych gospodarzy, osobistych układów oraz skromnego wsparcia naszych organizacji polonijnych. Ale przypuszczalnie dzięki temu brakowi pośpiechu, charakterystycznemu dla oficjalnych wizyt, była to według pastora najprzyjemniejsza podróż do Polski. Andrzej Sawa, który otrzymał zamówienie na reportaż fotograficzny od miejscowego magazynu “Flying Springbok” dzielnie nam sekundował zbierając materiały wizualne. Niestety nie dotarło do Warszawy oczekiwane towarzystwo dziennikarzy z Carte Blanche. Chcieliśmy razem z nimi zrobić polską część programu o lotach nad Warszawę. Ale mam nadzieję, że co się odwlecze to nie uciecze.

Nasi mili goście przylecieli do Warszawy samolotem Lufthansa w środę rano. Dzień ten spędzili na odpoczynku oraz spacerach w okolicach Belwederu i Łazienek. W czwartek zwiedzaliśmy Warszawę, a w szczególności Zamek Królewski, tablicę poświęconą lotnikom alianckim w kościele św. Anny oraz Stare Miasto. W piątek rano zwiedzali w towarzystwie pani Maliny i Andrzeja pałac królewski w Wilanowie.

Ja, bardzo stremowany, musiałem zjawić się na próbie w teatrze Ateneum. Na szczęście Wojtek Młynarski skwitował treść mojego planowanego wystąpienia na scenie tak: “Nie będę cię sprawdzał, ty i tak będziesz wiedział co powiedzieć, pamiętaj tylko krótko”. Dopiero teraz oglądając zapis wideo z koncertu (z moimi wpadkami) zdaję sobie sprawę, jak trudno jest powiedzieć co krótko i do rzeczy. Koncert w teatrze Ateneum “Artyści Warszawy – lotnikom RPA” był niepowtarzalnym i mistycznym wieczorem zaszczyconym obecnością min. Bartoszewskiego, min. Taylora, burmistrza Józefowa, ambasadorów Sikoze Mji, dra Śliwińskiego oraz wieluprzyjaciół z RPA i Polski.

Z uwagi na wiodącą rolę artystów teatru Ateneum nie udało się ograniczyć listy występujących do tych, którzy w RPA byli. Switowaliśmy to prostym “jeśli jeszcze nie byli, to będą”. Inni, którzy nie wystąpili, mieli swoje wcześniejsze plany lub nieprzewidziane choroby. Marian Kociniak, pomimo złamnej nogi, wystąpił w gipsie jako jeden ze “słowików Ateneum”. W bardzo miłym programie mieszającym nostalgię z humorem, a prowadzonym po mistrzowsku przez Wojtka Młynarskiego wystąpili: Jacek Borkowski, Wojciech Borkowski, Krzysztof Jaroszyński, Marian Kociniak, Krzysztof Kowalewski, Aldona Krasucka, Dorota Nowakowska, Marian Opania, Janusz Sent, Grażyna Strachota, Magda Umer, Magdalena Zawadzka i Wiktor Zborowski. Scenografia Marcina Stajewskiego. Artyści wystąpili bez honorariów. W wyniku tej inicjatywy suma 4,100 zł została zebrana i przekazana na koszty odnowienia pomnika w Michalinie. Cocktail party wydane przez dyrekcję teatru pozwoliło spędzić czas z artystami, ministrem, ambasadorami oraz dostojnymi gośćmi.

Michalin

W sobotę spotkaliśmy się z harcerzami szczepu Boba Hamiltona pod pomnikiem w Michalinie, objaśniając koncept odnowy pomnika. Pastor Jones i płk. Nel otrzymali tytuły honorowych członków szczepu. Następnie udaliśmy się do siedziby władz gminnych, gdzie obejrzeliśmy zapis wideo z uroczystości pod pomnikiem w 1994 roku, tj. z okazji 50 rocznicy powstania warszawskiego. Po zakończeniu spraw oficjalnych zostaliśmy niespodziewanie zaproszeni na polskie barbecue do przemiłego domu państwa Dysińskich. Nie był tam wprawdzie podany “śledź w śmietanie – metafizyczne danie” (jak śpiewa Wojtek Młynarski) lecz polski “krupniok” z grilla wraz z kruszonikiem i śliwowicą.

Dzięki uprzejmości p. Maćka Różańskiego w niedzielę mieliśmy do dyspozycji wygodne volvo, aby tym razem udać się z wizytą na Kurpie. Głównie chodziło o pokazanie gościom ludowych obchodów i mszy “Zielone Świątki” w miejscowości Myszyniec. Ksiądz prałat Mikołajczyk – proboszcz parafii – był wzorem szlacheckiej gościnności zapraszając po mszy i kolorowej procesji (która niestety odbyła się w kościele z powodu deszczu) do suto zastawionego stołu. Faszerowany szczupak po kurpiowsku przewodził innym daniom. Rozrzewniony pastor Jones, wprawdzie obsługiwany przez młodych księży, stwierdził zachęcająco w krótkiej przemowie dziekczynnej że Bóg kocha nas wszystkich, nawet katolików. Ksiądz prałat uznał to za najlepszy dowcip i z trudem utrzymał się na krześle pękając ze śmiechu. A ja to wszystko musiałem tłumaczyć! Natomiast w drodze powrotnej nasz pastor, zachęcony wygodnym trybem życia prałata, zaczął nawet refleksyjnie nieśmiało rozważać, czy aby nie ma trochę sensu w celibacie księży katolickich, pozbawionych w ten sposób towarzystwagderającej żony.

W poniedziałek udaliśmy się na lotnisko Okęcie, aby dzięki uprzejmości LOT, zorganizowanej znów przez dra Sadowskiego, odlecieć na zwiedzanie Krakowa. Przed odlotem mieliśmy czas aby zwiedzić pamiątkową płytę ku czci lotników RPA odsłoniętą w miejscu, gdzie w 1944 roku spadł samolot nawigowany przez pastora Jonesa. Znajduje się one przy otwartym parkingu ok. 50 m od wejścia do portu lotów lokalnych w kierunku do posterunku policji. Polecam turystom z RPA zobaczenie tej tablicy przy okazji następnej wizyty na lotnisku Okęcie.

W Krakowie oczekiwał nas umówiony wcześniej i jak zwykle niezawodny Andrzej Baryłko, który zorganizował transport i przewodnictwo. Pierwszym etapem zwiedzania była wizyta na cmentarzu rakowickim, gdzie spoczywają prochy alianckich lotników, a wśród nich południowoafrykańczycy. Dla pułkownika Nela była to pierwsza okazja aby pomodlić się przy grobach ludzi, których wysłał w tę okrutną podróż. Jednym z poległych był jego serdeczny przyjaciel z lat dziecinnych. Po krótkiej przerwie na kawę w Rynku podążyliśmy z kościoła Mariackiego i Collegium Maium drogą królewską i dalej na Wawel. Brak czasu nie pozwolił na zwiedzanie wnętrz, poza dziedzińcem i katedrą. Pan Ludwikowski zaprosił nas do “Staropolskiego jadła”. Jest to już chyba trzecia knajpa w Krakowie nosząca nazwę “jadło”, jako, że są w tym mieście również restauracje promujące “polskie i chłopskie jadła”. Kuchnia godna polecenia, a w szczególności zupa – kwaśnica oraz smalec z dużą ilością wkładek.

Po obiedzie popędziliśmy na lotnisko używając różnego rodzaju skrótów, po to, aby w końcu czekać na spóźniony samolot z Wiednia do Warszawy. Wtorek 5 czerwca był ostatnim dniem pobytu naszych miłych gości w Polsce. W dniu tym poszliśmy na spacer po południowej Warszawie, zrobiliśmy małe zakupy pamiątek (replika rzeźby małego powstańca z ulicy Podwale bardzo przypadła do gustu pułkownikowi), zjedliśmy lunch, po czym odwieźliśmy gości na lotnisko Okęcie w drodze powrotnej do Johannesburga przez Frankfurt.

Andrzej Romanowicz
Notatnik Technika, nr 31, 2001

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s